kwietnia 12, 2019

"Po godzinach..." powstały nowe krzesła!

Kochani! Są! Tak! Udało się! Mam "nowe - stare" krzesła! Jestem z siebie dumna! Ciekawi co i jak? Przeczytajcie i zobaczcie! ;)


Zacznę od tego, że nie byłam sama... ;) Przy tapicerowaniu pomagał mi mój niezastąpiony i wspaniały Tata - "złota rączka", który oczywiście tapicerem nie jest! :D
To bardzo ważne, aby mieć kogoś do pomocy przy wymianie tapicerki meblowej, bo niektórych czynności nie da wykonać się samodzielnie. Niemożliwe jest np. jednoczesne naciąganie materiału (bardzo ważna rzecz!!!) i takerowanie, czyli przyczepianie tkaniny do spodu krzesła. Z pewnością profesjonaliści mają na to swoje sposoby, ale laikom jednak może brakować rąk! :D

Najtrudniejsza rzecz, z jaką przyszło nam się zmierzyć to odkrycie sposobu "rozebrania" krzesła! Oczywiście rozwiązanie okazało się banalnie proste, ale... Trzeba było na to wpaść ;) Po budowie zewnętrznej tego "trudnego" mebla nie było widać, jak zostały przymocowane poszczególne jego części, ale wystarczyło zdjąć zabezpieczenie (które jest jednocześnie maskownicą brzydkiego wnętrza) w postaci cienkiej flizeliny, aby dostać się do niezwykle ciekawego środka! I w tym momencie, po odsunięcie gąbek i zapasu tkaniny, krzesło przestało mieć przed nami tajemnice! :D Rozpoczęło się najciekawsze zadanie - demontaż!!! 

"Wnętrze krzesła" - czy wiecie, co mogą skrywać wnętrza Waszych krzeseł?

Z wielką przyjemnością poodrywałam poprzyklejane "oparcia", z których zdarłam! starą i brzydką tapicerkę! :) Obszycie siedzisk, po rozpruciu, posłużyło jako wzór do uszycia nowych :) 

Tak wygląda gąbka z siedziska z krzesła.

Oparcie krzesła po oderwaniu przyklejonych "pleców". Nie wygląda ciekawie, prawda? ;)

I w ten oto prosty sposób po upływie łącznie ok. 6 godzin, zużyciu 2 m nowej tkaniny tapicerskiej, jednej puszki kleju tapicerskiego, kilkuset zszywek tapicerskich mam nowe krzesła! :D No prawie nowe ;)

Jak Wam się podobają? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii ;)

Oczywiście, nie obyło się bez wpadek :D I teraz, co jest bardzo ważne, gdybyście chcieli sami wymieniać tapicerkę Waszych krzeseł - zakupcie razem z materiałem, nowe gąbki tapicerskie!!! Ja o tym nie pomyślałam i niestety miejscami widać, że przy odklejaniu materiału z oparć krzeseł, gąbka uległa uszkodzenia, tzn. porwała się. Mimo prób załatania i posklejania ubytków, nierówności pozostały widoczne... Ale obiecuję! Następne będą już perfekcyjne! :D

Teraz marzy mi się zmiana koloru krzeseł... Np. na czarny! Choć po wymianie tapicerki przestał mnie tak "razić" kolor wenge z waniliowym obiciem na tle szarej, betonowej ściany ;) 

1 komentarz:

Dziękuję za odwiedziny! Będzie mi miło, jeśli zechcesz podzielić się ze mną swoją opinią.

Copyright © u Babeczki